Disco polo światowym hitem i kiełbasą wyborczą zarazem.


Swego czasu stacje telewizyjne, zwłaszcza Polsat, były pełne od rana – do wieczora muzyki Disco Polo, swoistego Polskiego wynalazku. Może ta muzyka nie była i nie jest wysokich lotów, ale miała wielu fanów, jako ze łatwo wpadała w ucho. Niemniej stało się tak że po kilku latach, pod naciskiem dużych wytwórni muzycznych, usunięto Disco Polo z ekranów telewizorów, wstawiając w to miejsce równie puste jak bęben tatarski blondynki.

Aż po kilku latach przyszło wielkie BOOM! Otóż najlepszy jak na ów czasy zespół disco polowy – BayerFull , odniósł sukces na skalę światową, albowiem występując na Expo w Chinach, tak się spodobał, że w efekcie podpisał kontrakt jakiego jak dotąd nie udało się osiągnąć żadnej z lansowanych przez gigantyczne wytwórnie muzyczne, polskich gwiazd muzyki rockowej, „szczęki im tak opadły” nawet o tym zapomnieli wspomnieć.

Sześćdziesiąt pięć milionów płyt! To nawet nie jest złota, ani platynowa płyta – to już uniwersum dla wielu pozostałych Polskich artystów. Widać sukces komercyjny, w każdym biznesie opiera się na najprostszych rozwiązaniach własnych, nie na małpowaniu ameryki.

Z drugiej jednak strony warto dodać, iż wokalista i zarazem lider zespołu BayerFull – Sławomir Świerzyński , z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego, kandyduje na radnego do sejmiku Wojewódzkiego, w województwie mazowieckim. Śpiewając na wiecach wyborczych wraz ze swoim zespołem, zachęca do głosowania na niego.

Ale czyż nie jest to przysłowiowa kiełbasa wyborcza jedynie? Chociaż z drugie strony, ktoś kto osiągnął własnym sumptem taki sukces komercyjny, na skalę nie tylko Polską, ale przede wszystkim światową, nie byłby najlepszym kandydatem na włodarza województwa?

Zapewne tak, niemniej trudno będzie pogodzić najbliższą trasę koncertowa zespoły w Chinach z pracami i obradami sejmiku, niemniej warto dać im szansę. Przykłady należy brać z tych co robią swoje, odnosząc sukcesy też prywatne, a nie od tych co pierdzą w stołki.

Klasyka i nowoczesność.



Od niepamiętnych już czasów muzyka oraz właśnie taniec towarzyszyły człowiekowi w każdym jego kultury aspekcie. Wszelakie wykopaliska archeologiczne, jednoznacznie nam pokazują nam że pierwszym” instrumentem” muzycznym był – zwyczajnie ludzki głos. Dopiero później, z upływem czasu człowiek tworzył z mozołem prymitywne przedmioty muzyczne, które wydobywały, mniej lub bardziej sensowne i znośne dla uch ludzkiego dźwięki. Znana nam muzyka rozwijała się przede wszystkim w starożytnych cywilizacjach Egiptu, Chin, Indii, Izraela, Grecji oraz starożytnym Rzymie, aczkolwiek nie jest to sztywną regułą – odstępstwami jest muzyka Indian amerykańskich, ludów celtyckich, itp.. Tam to bowiem, muzykę zaczęto starannie komponować i zapisywać, tym to sposobem, późniejszy nauczyciel muzyki, etyki przekazywał ją swoim uczniom .

Powstawały pierwsze uczelnie muzyczne. Po dziś dzień istnieją liczne plemiona, które wykorzystują muzykę swoich przodków do różnych obrzędów i rytuałów, należą do nich plemiona Papuasów.
Na nas, duży wpływ miała muzyka rock and roll -owa z lat sześćdziesiątych ,która przywędrowała do Polski z USA i Wysp Brytyjskich. Polską odmianą rocka jest big beat ,charakteryzujący się mocnym rytmem, prostym tekstem i głośnym wokalem opartym na kilku akordach gitarowych. Ojcem polskiej muzyki rockowej uznaje się Franciszka Walickiego, a pierwsze zespoły bigbitowe to Rhytm and Blues i Czerwono Czarni. Czerwono Czarni wylansował dużo przebojów ,które zdobyły nagrody na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Wielu z nas nuci piosenki śpiewane przez Katarzynę Sobczyk i Karin Stanek O mnie się nie martw ,Nie bądź taki szybki Bill, Trzynastego.
Każdy ma swoją wybraną muzykę i ulubione utwory, a również często tworzymy sami śpiewając coś wstając rano zażywając porannej toalety. Jesteśmy muzykalni ,tylko nie zawsze wierzymy w swoje predyspozycje. muzyka i jej towarzyszka taniec dają nam radość i lekkość ,to ona sprawia że kłopoty i zmartwienia znikają.

Gwiazdy jednego dnia i koncertu ?

Co jakiś czas media – telewizje starają się uraczyć widzów programami w rodzaju X – factor, Idol, czy choćby ostatnim „śpiewaj i walcz”. Zdania na temat owych programów są podzielone, albowiem praktycznie telewizję interesuje jednorazowe show, dlatego też dawne gwiazdy i celebryci, którzy wygrali ów rywalizacje – dziś de facto zniknęły ze sceny.
Pozostali jedynie ci dla których muzyka stanowi sedno i sens ich życia, a nie tylko zaistnienie.
Ot, choćby przykładowa zwyciężczyni jednej z edycji Polsatowskiego Idola – Alicja Janosz, i co z tego że wygrała, ale już o niej zapomniano. Nie ma jej płyt, koncertów i występów.
Niemniej osoby które zajęły drugie i trzecie miejsce, po dziś dzień występują, koncertują i wydają płyty, z roku na rok lepsze i popularniejsze. Osoby ów to w szczególności Ewelina Flinta – która obecnie nagrywa płyt wespół z najznamienitszymi diwami polskiej muzyki, jak Krystyna Prońko, itp. Ponadto dziewczyna jeździ po Polsce i koncertuje wraz ze swoim zespołem. Drugim takim artystą jest Szymon Wydra, którego widać nieco mniej w mediach, aniżeli Ewelinę Flintę ale też występuje.

Coś widocznie jest na rzeczy, że sztuka wymaga ćwiczeń, a nie jednorazowego fartu. Powiadają znawcy rozmaici, że The beatles osiągnęli sukces nie dlatego, że grali jak grali, ale właśnie dlatego że nieustannie ćwiczyli grając, żyjąc muzyką 24 godziny na dobę, zwłaszcza w klubach niemieckiego Hamburga. To dopiero doprowadziło ich do perfekcji, dlatego nie zniknęli ze sceny, jak wielu innych.
Identycznie sprawa ma się z owymi konkursami talentów w telewizjach, niestety w showbiznesie jest tak, że sam talent to za mało by się utrzymać w tym.
Dzięki talentowi można, owszem zaistnieć ale już utrzymać się, można jedynie uporem, konsekwentnością i ćwiczeniami. Artystka jaką jest Ewelina, ćwiczyła latami w Żarskim domu kultury, potem na przystankach Woodstock, teraz ustawicznie koncertuje po Polsce.
To sprawia że jej gwiazda wraz z końcem Idola, nie zagasła.

koncert na cztery gitary

Jeśli lubimy spokojne takty gitary, bądź nieco ostrzejsze brzmienie strun, ale w stonowanych dźwiękach poezji śpiewanej, to możemy wybrać się na kameralny koncert. Poezja śpiewana od dawna rozbrzmiewa w uszach i sercach wielu z nas. Ma łagodny, a czasem szarpaniem strun, wzburzony charakter. Niewątpliwie wszyscy pamiętają Jacka Kaczmarskiego czy wciąż koncertujące Stare Dobre Małżeństwo, albo „W domach z betonów”, w wykonaniu Martyny Jakubowicz. Jak sama nazwa wskazuje, w tym rodzaju muzyki, głównym walorem jest treść i jej przekaz. Stąd kameralne grono, przeważnie niewielkie sale koncertowe, albo domy kultury, gdzie przychodzi trochę więcej jak garstka ludzi, posłuchać, trochę się zadumać i rozmarzyć. Poezja śpiewana też ma swoje kluby. Spotkamy się tam z czarem świec, dobrym winem, czasem rustykalnym wystrojem, często też w takich klubach organizowane są koncerty live.

zasem przyjeżdżają ci znani i lubiani, ale także mamy okazję posłuchać zdolnych debiutantów, którzy wiedzą co zrobić z gitarą w ręku. Poezja śpiewana dobrze komponuje się z akustyką kościołów. To połączenie daje niesamowite doznania, dlatego czasem księża, którzy również chętnie takiej muzyki słuchają, organizują dla swoich parafian takie koncerty. Poezja śpiewana to coś więcej jak muzyka, można by powiedzieć, wsłuchując się w poszczególne teksty, że to krzyk duszy, koncert na emocje, gdzie usłyszymy śmiech, płacz, krzyk, szept, a czasem nawet milczenie. Ten rodzaj muzyki najlepiej współgra z dźwiękami gitar, a jeszcze lepiej kiedy jest dobra akustyka i zespół gra a capella. Możemy wtedy jeszcze bardziej wsłuchać się w słowa, poczuć ich moc i przekaz. Poezję śpiewaną często można usłyszeć przy ogniskach, imprezach plenerowych, różnego typu obozach, przeważnie słucha jej młodzież, choć nie tylko. Ludzie, którzy dorastali przy ciepłym głosie Martyny Jakubowicz, albo ostrych tonach Jacka Kaczmarskiego, dalej lubią przyjść na koncert, usiąść w kątku i powspominać stare, dobre, młodzieńcze czasy.

Gdzie posłuchamy jazzu

Jazz jest bardzo specyficznym rodzajem muzyki, dlatego chyba najbardziej pasuje do niego określenie, że można go kochać albo nienawidzić, ale nigdy nic po środku. Wzbudza w ludziach skrajne emocje, zarówno uwielbienie, jak i złość. Przywędrował do Europy zza wielkiej wody i jest połączeniem stylu ludowego z korzeniami afrykańskimi z muzyką europejsko – amerykańską. Wiele utworów i kompozycji jazzowych, to przede wszystkim wolna interpretacja i przelewane uczuć w muzykę ich kompozytorów. Jazz to przede wszystkim muzyka, mało śpiewu i tekstów. Można by chyba nawet rzec, że chyba bardziej klubowa niż koncertowa, bo częściej dobrego jazzu, nawet w Polsce, można posłuchać w niektórych pubach i lokalach. I tu zaczyna się prawdziwa uczta dla uszu. Jazz słuchany w radio czy telewizji, nie oddaje tylu emocji, co jazz grany w pubie, w kameralnej atmosferze, w blasku świec, gdzie panuje absolutna cisza, a tylko dźwięki płynące z saksofonu wypełniają całą salę. Jazz więc potrzebuje dobrej akustyki, specyficznego klimatu i wtedy można się w nim zakochać. Jeśli natomiast posłuchamy go w telewizji, to w połączeniu z dźwiękami codzienności, będzie nas tylko rozpraszał i denerwował.

Jeszcze parę lat temu, jazz grywany był tylko w większych miastach, trzeba było jechać ekstra do Warszawy, Poznania czy Katowic, by posłuchać dobrych gwiazd i ciepłych brzmień saksofonu, czasem w połączeniu z klarnetem i skrzypcami. Dzisiaj, nawet w małych miastach spotkamy jazzowe knajpki, gdzie są organizowane nie tylko koncerty live, ale także sami możemy przyjść z własnym instrumentem i zagrać coś dla publiczności. W takich knajpkach, kiedy artyści odpoczywają, bądź koncertów nie ma, w dobrej akustyce posłuchamy pianina czy saksofonu ze starej płyty. Taka muzyka puszczona gdzieś w tle, jakby w oddali, animuje do spotkań, intymnych rozmów, czy wspomnień ze starą paczką przyjaciół. Warto więc czasami, oderwać się od innych stylów i pozwolić by jazz rozkochał nas w sobie na dobre.